Uciekamy od zgielku duzego miasta

Podroz, zmiana klimatu, zmiana czasu, halas Bangkoku bardzo nas zmeczyly. Postanawiamy uciekac. Natychmiast. Tam, gdzie bedzie malo ludzi, cisza, szum fal i delikatna bryza... przy tym coraz blizej Kambodzy. Zatem jedziemy na Ko Chang.
Najpierw tramwajem wodnym:

Potem kolejka podniebna (Sky Train):
W ten sposob dojechalysmy do dworca wschodniego skad 5,5 godziny do Tratu autobusem lokalnym z lokalesami i klimatyzacja. Dotarlysmy w sam raz na czas, aby znalezc nocleg przed zmrokiem, kolacje i tajski masaz stop... Odlot!
No i dalej w droge, lapiemy jeepa na wybrzeze  wskakujemy na prom na Ko Chang.
Sa walentynki, wiec dziewczyny z kwiatami ... :)
Czy pisalam juz ze owoce morza jemy 2 razy dziennie, codziennie? :)

Etykiety: | edit post
1 Response
  1. Takim to dobrze nie dosyć, że mają gorąco to jeszcze wsuwają super świeżutkie jarzynki rodem z Azji. Wojtek


Prześlij komentarz