Zanurzenie w Nha Trang

Do Nha Trang w ogole nie chcialysmy jechac. Dlaczego? Bo to duzy kurort, duzo hoteli, duzo ludzi, zwlaszcza bialych, co z eksplorowaniem Wietnamu ma niewiele wspolnego. Nie mozna bylo go jednak przegapic z dwoch powodow:

1. Jest tu najpiekniejsza (ponoc) w Wietnamie rafa koralowa - warta zanurzenia
2. Jest jeszcze cos, w co warto sie zanurzyc - o tym pozniej :)

Pojechalysmy zatem autobusem serpentynami z cudownych dalackich gor znow na wybrzeze, a naszym oczom ukazal sie, hmm... kurort. Czyli tak jak sie spodziewalysmy. Planujemy wiec intensywne 2 dni i spadamy dalej...

Zanurzenie nr 1:
Dzien nurkowy w Nha trang sklada sie z dwoch 45min nurkowan i lunchu. Najdalej o 14 jest sie znow na ladzie. Rafa jest po prostu bardzo blisko. W nocy przed nurkowaniem pogoda sie zalamala, przyszla burza i szalony wiatr, ktory mocno nas wykolysal na lodzi.

Kiedy zobaczylam w centrum nurkowym Sea Horse Dive pianki z dlugimi rekawami i nogawkami powinnam sie byla domyslic, ze lekko nie bedzie. I wiecie co, nawet w Polsce nie zmarzlam nigdy tak pod woda (co prawda w Polsce podwojna pianka 7mm a tu tylko jedna 3mm...). Mimo to warto bylo, rafa przepiekna, kolorowa. I byl zolw! I glaskalam go po plecach i plynelismy razem. Cudnie! I zapomnialam wypozyczyc aparat podwodny... no coz, musicie zobaczyc to na wlasne oczy :)

Mama dzielnie cwiczyla nabyte w Tajlandii umiejetnosci snorklowca!

A ja pocwiczylam swoj japonski, bo przeciez jeszcze troche z Japonii pamietam :)
W Nha Trang jest tez kilka urokliwych miejsc. Slowem, to tu to tam, jest na co rzucic okiem :)
Zanurzenie Nr 2:
Poniewaz zrobila sie zima i temperatura spadla do dwudziestu paru stopni kabinujemy jak by tu sie zagrzac :) Wskakujemy wiec na skuter i pedzimy oplotkami do SPA. Blotnego SPA! Nie ma to jak dobry peeling blotkiem. A ilez przy tym zabawy! Blotko jest nalewane do specjalnych wanien indywidualnie na kazda kapiel. Naprawde super sprawa! Skapane w blocie zmywamy to wszystko z siebie pod prysznicem z goracego zrodla. Dalej czeka nas 40min moczenia sie w kolejnej wannie tym razem z mineralna woda zrodlana. Ufff.... gdyby nie polewaczki z zimna woda nie udaloby nam sie usiedziec w tej wodzie.
Dalej juz nuda :) Baseny z ciepla i goraca woda, wodospady, drineczki, nie dzieje sie nic :) 
Dziekujemy Masi za rade!





































Etykiety: | edit post
1 Response
  1. jeju, jak cudownie jest oglądać te zdjęcia... byłam dokładnie w tych samych miejscach, bardzo dobrze pamiętam to SPA, nawet nurkowałam chyba w tym samym ośrodku ;) ja za to byłam we wrześniu, pogoda nieziemska i gorrrrrąco ;) i mi w piance zimno nic a nic nie było. Dobrze, ze mnie tata namówił, bo miałam nie nurkować, jestem mu za to strasznie wdzięczna ;) Co ja bym dała, żeby znowu się do Wietnamu wybrać, ahhhh, tyle pięknych wspomnień ;)


Prześlij komentarz