Wietnam - podsumowanie

Kiedy tak sie jedzie przez kilka krajow, jeden po drugim, nie ma czasu na dokladne przygotowanie sie do podrozy. Mam na mysli czytanie o kulturze, historii, tradycji. Przed wjazdem sprawdza sie obowiazkowo: regulacje wizowe, klimat (mniej wiecej), zagrozenie malaryczne, kurs waluty i jak sie ubierac, by nie szokowac mieszkancow. Na wiecej nie ma czasu. Reszte poznajemy "w terenie".

I tak nasze obserwacje z Wietnamu:

Zaczynamy od poludnia i w zasadzie mamy same mile doswiadczenia. Przemili, otwarci i goscinni ludzie. Pomagaja trafic, gdzie chcemy. Pomagaja przejsc przez ulice (a jest to duze wyzwanie). Zyczliwie zagaduja. We wszystkich malutkich miescinach, wioskach ciesza sie jak dzieci, kiedy zajezdzamy do lokalnych barow i posilamy sie zupka Pho.
Kawa jest rewelacyjna. W kazdej knajpie do kawy dostajemy dzbanek lokalnej herbaty gratis. Jest tanio, i wszedzie ogromny wybor owocow i sokow owocowych. Ludzie sa wyluzowani, tak jak poludniowcy w Europie..

Od Hue zaczyna sie pogarszac. Coraz slabsze jedzenie. Nie istnieje instytucja herbaty gratis... Ludzie bardziej zestresowani. Koncentruja sie na kasie. Na turyste nie spogladaja z ciekawoscia i charakterystyczna na poludniu zyczliwoscia, a kombinuja, jak tu z niego najwiecej zedrzec. Jedzenie sie psuje, warunki sanitarne za te same pieniadze coraz gorsze.

Hmm... zagladam do przewodnika i nareszcie zapoznaje sie z historia Wietnamu, i...
coz, poludnie i polnoc zjednoczono calkiem niedawno. Histotycznie Wietnam powstal na polnocy i pozostawal przez setki lat pod ogromnym wplywem Chinczykow (znanych w Azji z zainteresowania pieniadzem - w wiekszosci panstw gospodarka Chinczykami stoi). To przeciez na polnocy zaczal sie komunizm (bo przeciez z Chin). Podczas wojny z USA Wietnam byl podzielony wzdluz 17 rownoleznika, ktory przebiegal akurat przez Hue! Prosze, jak mozna to wszystko bez tej calej wiedzy samodzielnie zaobserwowac... Ale po lekturze rozumie sie przyczyny :) A poludnie pozostawalo przez wieki pod wplywem, ba! panowaniem Khmerow, ktorzy stopniowo wypierani byli przez Czamow a potem Wietnamczykow. Pozostal tam jednak slad ich zyczliwosci i szerokiego usmiechu :).

Co wiecej: Wietnamczycy poludniowi i polnocni ponoc nie bardzo sie lubia... Ci z polnocy mowia o tych z poludnia, ze beztroscy i leniwi, a Ci z poludnia o polnocnch, ze sztywniaki i smutasy... No coz, ziarno prawdy w tym jest.

Polakow w Wietnamie prawie nie spotykamy. Halo! To nie jest dziki kraj! Naprawde warto tu przyjechac! I jest BARDZO tanio! I cale nabrzeze jest wolne od malarii!

A ponizej jeszcze kilka wspomnien z Ha Noi - miasta o wielu twarzach i ciekawej atmosferze. Zaniedbane, ale urokliwe. Wietnam zegna nas ulewa, wiec juz cieszymy sie na goroacy Bangkok!

Jednopilarowa pagoda:
Mauzoleum Ho Chi Minha - nie podchodz!
Budynek rzadowy:

Stare Miasto:
Etykiety: | edit post
1 Response
  1. Ja mieszkałam przez ponad miesiąć w Ha Noi i spotkałam sie z ogromną życzliwością, wszyscy byli bardzo mili, życzliwi, sympatyczni, zainteresowani, szczerze? nigdzie takich ludzi w PL nie spotkałam...


Prześlij komentarz